Naprawdę Tusk nie jest groźny. On nie wymyśla, lecz realizuje ideologię wymyśloną przez innych. Przy tym, trzeba przyznać, jest sprawny, ale tylko jako wykonawcą czyjejś idei, sprowadzonej do ideologii i propagandy, stając się kimś w rodzaju gastarbeitera. Naprzeciwko siebie ma naród, który jest narodem chrześcijańskim. I to jest ten problem, którego Tusk nie da rady zwyciężyć, chociaż stoi za nim potężne zrzeszenie polityczne pod nazwą Platformy Obywatelskiej wspierane przez Niemcy i Rosję.
Mamy dwa skrajne różne typy zrzeszeń wszystko zależy od relacji miedzy zrzeszeniem, a członkiem zrzeszenia. Feliks Koneczny pisze:
Wszyscy ludzie należą do jakiś zrzeszeń, katolicy również; lecz chociaż w zrzeszeniu działa się nieraz gromadnie, katolik jest w swoim sumieniu odpowiedzialnym nawet za czyn gromadny każdy osobiście, jakby z osobna czynu tego dokonywał w całości. Stosunek bowiem między zrzeszeniem, a członkiem zrzeszenia może być dwojaki, i zrzeszenia są pod wtym względem również dwojakie; jedne tłumią osobowość i wyrabiają gromadność, inne zaś nie tylko nie przeszkadzają osobowości, lecz pielęgnują ją. Takie przeciwieństwo gromadności zwiemy personalizmem. Gdy zrzeszają się osoby przejęte tą cechą ducha, powstają zjednoczenia personalizmów, zrzeszenia najtrwalsze, najmocniejsze i sięgające najwyższych szczebli cywilizacyjnych.
Niestety w Polsce istnieją tylko zrzeszenia, które tłumią wolną wolę, a w człowieku, nie widzą osoby lecz jednostkę. Są to partie zrzeszające członków podporządkowanych, ujednoliconych w masie i pozbawiających zrzeszenie cechy rozmaitości. To zaś sprzeczne jest z naturą ludzką, tak dalece, iż da się przeprowadzić tylko pod przymusem. Jednostajność według Konecznego jest sztuczna, naturalną jest rozmaitość. „Wszystko, co jest naturalnym, wyrasta samo z siebie, jest organiczne i przechodzi w całkiem nowe organizmy, których spójnią dobrowolność, do których przystaje się z przekonania.
W rozmaitości życia publicznego każdy służy mu takimi środkami, jakie odpowiadają jego osobowości i wybiera taki sposób współdziałania jaki zezwala mu rozwinąć maksimum sił, maksimum zdarności i sprawności. Tak powstają zamiłowana i powołania i miłość pracy około wspólnego dobra; tak wytwarza się zapał, gotowość do poświęceń, wiara w sprawę i wiara w samego siebie, że wysiłki nie będą próżne i że ziarno trafi w końcu na właściwą glebę.
Niestety w Polsce zarówno po pierwszej jak i drugiej wojnie światowej zabrakło państwowości katolickiej, a pojawiła się wszelka inna mechanika życia publicznego, zwłaszcza bizantyjska w wersji PRL-u oraz post PRL-u. Takim sztucznie, acz starannie obmyślonym mechanizmem jest owa Platforma, której oczywistym celem jest zamiana u Polaków personalizmu w gromadność. Platforma utrzymuje gromadność uproszczoną do życia medialnego, mechanizm powierzchowny i zaciekle występujący przeciw rozmaitości myślenia. Co więcej etyka platformy i jej gauleitera Tuska gnębi, łamie, terroryzuje i odbiera godność osobistą, nierozdzielną od wolności przekonań, która rodzi się tylko z personalizmu.
Naród w państwie platformy także ma być platformą, nad którą to państwo góruje. Bo tak naprawdę Tusk i jego kosmopolityczna platforma nie potrzebują silnego narodu, lecz osłabione społeczeństwo o powierzchownym patriotyzmie w wersji medialnej, Wcześniej naród tworzył państwo, teraz państwo w miejsce narodu tworzy nację, jako „narodowość obywatelską”, opartą na paszporcie. Państwo w wersji platformy wychyla się ze wspólnoty cywilizacyjnej z narodem i staje się coraz bardziej mechanizmem, który posługuje się prawem dla zniszczenia więzi społecznych i narodowych. Przykładem jest stanowienie prawa publicznego, w którym państwo kontroluje człowieka, a człowiek pozbawiony jest prawa naturalnego do kontroli państwa. W cywilizacji bizantynizmu europejskiego zmierza się do zniszczenia prawa prywatnego przez prawo publiczne, bezetyczne i wszechwładne.
Etyka cywilizacji łacińskiej nie może się pogodzić z linią rozwojową wszechwładzy państwa, a więc ani z etatyzmem, ani z biurokratyzmem, ani z elephantiasis ustawodawczą, ni też z ex lex podczas pokoju Nasza etyka musi zmierzać do państwa opartego na społeczeństwie, a więc ku samorządowi. Wszelki zaś krok, który odsuwał by państwo od omnipotencji, będzie zarazem krokiem postępu dla etyki, oświaty i dobrobytu.
Rolą sądów nie jest adorowanie władzy (żadnej – ani krajowej, ani unijnej), lecz jej kontrola i stanie na straży wolności oraz praw obywatelskich. Sądy mają ostatnie słowo, bo dysponują aparatem przymusu państwa. Bez rzeczywistego autorytetu społecznego pozostaje im jednak tylko formalna legitymizacja władzy. Katolik zajmujący w państwie funkcję publiczną, każdą decyzję podejmuje z myślą o „dobru obywateli, sile państwa i przyszłości Polski. Ponadto urząd, który zajmuje nie jest od automatycznego decydowania lecz od odpowiedzialności. Państwo powinno budować zaufanie obywateli poprzez przejrzystość i wyjaśnianie swoich decyzji. Katolik nigdy nie zgodzi się na to, żeby postanowienie, które dotyczy Polek i Polaków, zapadało ponad ich głowami, bez wyjaśnienia, bez uzasadnienia i bez rozmowy. To w ustawach zapisujemy rozwiązania dotyczące bezpieczeństwa, zdrowia, podatków, działalności gospodarczej czy funkcjonowania lokalnych wspólnot. Nic o nas, bez nas. Nic o obywatelach, bez obywateli.
Wszystkie cytaty pochodzą z pracy Feliksa Konecznego: Kościół jako polityczny wychowawca narodów. wydawnictwo MILES, Kraków 2020.